Test Maxus eTerron 9 AWD – elektryczny pickup o mocy 442 KM [Dane techniczne]

  • 18.05.2026
  • Nowydostawczy.pl
maxus eterron 9

Szukasz potężnego auta użytkowego, które łamie dotychczasowe stereotypy? Sprawdź nasz test Maxus eTerron 9 AWD! Ten rewolucyjny, w pełni elektryczny pickup z napędem na cztery koła dysponuje gigantyczną mocą 442 KM, akumulatorem o pojemności 102 kWh oraz homologowanym uciągiem do 3,5 tony. Przekonaj się, jak chiński kolos radzi sobie w praktyce, ile wynosi jego realny zasięg oraz czy technologia V2L i innowacyjny tryb Easy Load wystarczą, by zdetronizować legendarne pickupy z silnikami Diesla.

W świecie prawdziwych samochodów użytkowych przez dekady obowiązywała jedna, święta i niepodważalna zasada: pod maską pickupa musi z głośnym klekotem pracować potężny silnik Diesla. Tymczasem marka Maxus postanowiła brutalnie wjechać w ten konserwatywny segment, nie biorąc absolutnie żadnych jeńców. Jej najnowsze dzieło, czyli potężny model eTerron 9, to w pełni elektryczny pickup z napędem na cztery koła i mocą przekraczającą 440 koni mechanicznych. Brzmi absurdalnie? Owszem, bo tak ma być! To kolos, który podnosi rynkową poprzeczkę z taką siłą, że europejscy i japońscy producenci z pewnością dławią się właśnie poranną kawą. W teorii ma być to ekologiczny wół roboczy dla inżynierów drogowych i leśników, ale w praktyce ten nafaszerowany najnowszą technologią potwór przyspiesza jak rasowe auto sportowe, całkowicie łamiąc ospałe stereotypy o powolnych pojazdach użytkowych. Jasne, baterii nie naładujemy w 10 minut, tak jakbyśmy mieli zatankować 80-litrowy bak “ropą”, zapłacić i odjechać, ale pokażcie mi takie auto, z taką mocą, osiągami i pneumatyką. Coś za coś.

Czytaj więcej: Maxus eTERRON 9 - 422 KM i 3.5t uciągu - zapowiedź

Wymiary, ładowność i praktyczność – jak zaprojektowano Maxusa eTerron 9?

Maxus eTerron 9 wygląd zewnętrzny pick up
Maxus eTerron 9 pick up
Maxus eTerron 9 pick up paka

Z zewnątrz eTerron 9 prezentuje się niesamowicie nowocześnie, masywnie i po prostu zjawiskowo. Przytłacza on swoimi gabarytami na drodze, mierząc równe 5500 mm długości, 1997 mm szerokości i 1860 mm wysokości, przy ogromnym rozstawie osi wynoszącym 3300 mm. To auto, przy którym popularne europejskie pickupy mogą z bliska nabawić się bolesnych kompleksów. Agresywny, nowoczesny front podkreśla bezemisyjny charakter wozu, a potężna sylwetka to ukłon w stronę klasycznej, brutalnej użyteczności terenowej. Może nie jest to okaz stylistycznej finezji, ale wyróżnia się na drodze i zwraca na siebie uwagę. A to z pewnością jeden z priorytetów.

Czytaj więcej: Maxus - przewodnik po marce. Historia, modele, premiery

Z punktu widzenia twardo stąpającego po ziemi przedsiębiorcy, paka oferuje ładowność wynoszącą 620 kilogramów. Konstruktorzy całkowicie i z nawiązką rekompensują tę stosunkowo standardową wartość potężnym, homologowanym uciągiem na haku, pozwalającym bez zadyszki holować wielkie przyczepy o masie dochodzącej do 3500 kilogramów. Prawdziwą wisienką na torcie i genialnym w swojej inżynieryjnej prostocie gadżetem jest tu inteligentny tryb Easy Load. Wykorzystując zaawansowane zawieszenie, potrafi on obniżyć całą przestrzeń ładunkową o 6 centymetrów, by znacząco ułatwić załadunek ciężkich przedmiotów na pakę. Ponieważ pod przednią maską nie musiano upychać wielkiego silnika spalinowego, inżynierowie wygospodarowali tam niesłychanie praktyczny "frunk", czyli przedni bagażnik o ogromnej pojemności 236 litrów. Ten szczelny schowek świetnie sprawdzi się chociażby do przewożenia mniejszych i czystszych przedmiotów z dala od ubłoconych narzędzi na głównej pace. Zgodzę się, cały ładunek z przyczepą nie zajedzie za daleko, ale za to w jakim stylu. Taka trochę ironia, jeśli ktoś nie załapał.

Wnętrze i wyposażenie kabiny – luksusowy pickup do pracy i technologia V2L

Szoferka tego ogromnego pickupa to przestrzeń, która całkowicie przeczy temu, co zwykliśmy widywać w wozach przeznaczonych dla drwali i budowlańców. Kabina Maxusa jest szczelnie nafaszerowana technologią, oferując pięcioosobowe wnętrze z cyfrowymi zegarami i centralnym systemem multimedialnym. Ponadto, oparcia przednich foteli można w bardzo prosty sposób złożyć na płasko, tworząc przestrzeń o długości około 170 centymetrów, co z pewnością zostanie docenione podczas długich przerw w pracy na placu budowy. Dodatkowo, samochód wyposażono w niezwykle przydatną w dzikim terenie funkcję zewnętrznego zasilania (V2L). Umożliwia ona bezpośrednie zasilanie elektronarzędzi czy sprzętów oświetleniowych prosto z pojemnej baterii trakcyjnej samochodu. Oznacza to ostateczny i definitywny koniec męczącego targania hałaśliwych agregatów prądotwórczych, a z elektrycznych zasobów auta bez problemu zasilimy nawet rozbudowany sprzęt biwakowy wraz z grillem elektrycznym. I tak, wiem, każdy ma obawy o baterię z myślą: “Jasne, zrobię grilla i biwak, ale na powrót do domu baterii nie starczy?”

Napęd, akumulator 102 kWh i realny zasięg elektrycznego Maxusa eTerron 9

To, co bezpośrednio napędza to gigantyczne auto, jest absolutnym technicznym majstersztykiem. Nowy eTerron 9 dysponuje potężnym napędem na cztery koła. Na przedniej osi pracuje zwarty silnik elektryczny o mocy 170 KM, podczas gdy na tylnej osi zainstalowano znacznie potężniejszą jednostkę o mocy rzędu 272 KM. W efekcie cały układ oddaje do dyspozycji kierowcy niewyobrażalną w klasie pickupów łączną moc systemową wynoszącą 442 KM. Jakby tego było mało, zelektryfikowane serce generuje absolutnie miażdżące 700 Nm momentu obrotowego. Dzięki temu ważący niemal 2900 kilogramów kolos jest w stanie bezdźwięcznie wystrzelić od zera do pierwszej setki w zaledwie 5,8 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi natomiast znakomite jak na te gabaryty 190 km/h. Choć nie wiem, czy ktoś się odważy podróżować z taką prędkością tym kolosem. Swoja drogą ciekawe, jakie zużycie energii występuje przy takich prędkościach.

W potężnej podłodze ukryto stabilizujący masę akumulator (w technologii LiFePO4) o gigantycznej pojemności 102 kWh. W cyklu pomiarowym WLTP średnie zużycie prądu szacowane jest na 26,7 kWh/100 km, co pozwala na przejechanie do 430 kilometrów na jednym naładowaniu. Szybkie uzupełnianie energii na trasie prądem stałym (DC) odbywa się tu z maksymalną mocą ładowania wynoszącą 115 kW. Pozwala to na naładowanie baterii od 20 do 80 procent w rozsądnym czasie wynoszącym około 40 do 42 minut. To tyle teorii, a teraz praktyka. Po pierwsze, ładowanie tak gigantycznego akumulatora z prędkością szczytową (słowo klucz) 115 kW jest - delikatnie mówiąc - trochę za wolne. Gdy niektóre kompakty są w stanie wyciągnąć 150-160 kW, o niektórych modelach chińskich nie wspominając (powyżej 300 a even 400 kW), Maxus eTerron 9 nieśpiesznie konsumuje energię z prędkością ok. 100 kW, o ile ładowarka na to pozwoli. Słowem – wolno. Za wolno. Poza tym - zużycie energii. I tu pretensji nie mam, bo to auto jest olbrzymie, więc zużycie na poziomie 30-35 kWh/100 km w mieście czy na trasie ekspresowej nie dziwi. Na drogach podmiejskich zejdziemy w okolice 25 kWh/100 km, ale i tak przejechanie realnie 300 kilometrów może być wyzwaniem. A to wszystko “na pusto”, a chyba pikap nie jest po to, żeby wozić w nim powietrze. Nie chcę siać defetyzmu, ale pełna paka, pasażerowie i przyczepą o masie dopuszczalnej 3500 kilogramów, a zasięgu zostanie mniej niż 200 kilometrów. Fani silników Diesla - możecie sobie pofolgować w komentarzach.

Ile kosztuje Maxus eTerron 9? Polski cennik i konkurencja na rynku

Tego typu technologiczne zaawansowanie, olbrzymie gabaryty i iście wyczynowe osiągi siłą rzeczy nie mogą należeć do rynkowych okazji z dyskontu. Według polskich cenników, nowy Maxus eTerron 9 startuje w wersji Luxury od bardzo konkretnej kwoty 249 900 złotych netto, co po doliczeniu podatku daje 307 377 złotych brutto. Oczko wyżej w ofercie plasuje się jeszcze bogatsza odmiana Premium, wyceniana na 259 900 złotych netto (czyli 319 677 zł brutto). W zdominowanym przez jednostki spalinowe segmencie pickupów, gdzie od lat brylują tacy zawodnicy jak Toyota Hilux czy Volkswagen Amarok, chiński elektryk stanowi zjawisko absolutnie unikalne. Z miejsca i pod wieloma względami zawstydza on wręcz przestarzałą, ospałą spalinową konkurencję pod kątem brutalnego przyspieszenia czy absolutnej ciszy w kabinie. O ile inni producenci mogą dzisiaj dopiero nieśmiało próbować swoich sił w napędach hybrydowych, to Maxus wyjeżdża na drogi jako gotowy, w pełni elektryczny, niesamowicie mocarny wóz o sile małej lokomotywy. Tylko… czy to komuś naprawdę potrzebne?

Czytaj więcej: [JAZDY W TERENIE]Maxus T60 MAX vs eTerron 9. Diesel kontra prąd w bitwie na błoto

Podsumowanie testu – czy warto kupić elektrycznego pickupa Maxus eTerron 9?

Maxus eTerron 9 to bez cienia wątpliwości niesamowicie fascynujący i zjawiskowy pokaz inżynieryjnej pewności siebie i bezkompromisowości. Zrywa on wprost z utartym wizerunkiem głośnego i trzęsącego wozu dla brygadzisty, oferując bezemisyjną ciszę, gigantyczną przestrzeń załadunkową w przednim kufrze i przyspieszenie do setki bezceremonialnie wgniatające w wygodny fotel. Mimo potężnej mocy rzędu 442 KM, samochód zachowuje swój roboczy charakter, pozwalając na swobodne holowanie 3,5-tonowej przyczepy. Jeśli współczesny przedsiębiorca poszukuje rewolucyjnego wołu roboczego, ten nafaszerowany technologią elektryczny kolos okaże się najprawdopodobniej jednym z najbardziej zrywnych i relaksujących partnerów do pracy w każdych, nawet najtrudniejszych warunkach terenowych. O ile nie trzeba za daleko odjeżdżać od mocnego źródła prądu.