TEST: Peugeot e-Partner 136 KM. To mogłoby mieć sens!

  • 20.06.2022
  • Nowydostawczy.pl
Peugeot e-partner

Testowałem niedawno Citroena e-Berlingo, czyli naprawdę dobrego minivana o rodzinnych aspiracjach, które ograniczał elektryczny napęd i bardzo ograniczony zasięg. Czy podobnie jest z Peugeotem e-Partnerem?

Testowałem niedawno Citroena e-Berlingo, czyli naprawdę dobrego minivana o rodzinnych aspiracjach, które ograniczał elektryczny napęd i bardzo ograniczony zasięg. Czy podobnie jest z Peugeotem e-Partnerem? Czy tutaj również sens tego auta jest mocno ograniczony? Owszem, ale nie aż tak drastycznie.

Samochód elektryczny peugeot partner

Trochę smuci mnie fakt, że przy każdym aucie elektrycznym muszę brać brutalną poprawkę na to, w jakim kraju żyjemy i jak opornie rozwija się w nim infrastruktura. O sposobie pozyskiwania energii nie wspominam, bo to materiał na surową tyradę. Gdyby nie ten drobny fakt, koncepcja Peugeota e-Partnera byłaby niemal genialna.

Peugeot e-Partner jest genialny, ale… …tłamsi go polska (i nie tylko) rzeczywistość

Miejski samochód dostawczy dla firmy kurierskiej, dostawców jedzenia czy nawet prywatnej firmy, która musi zaopatrzyć kilka sklepów w dostawy np. warzyw, owoców, pieczywa itp. Dzienny dystans? Około 150-200 kilometrów maksymalnie, oczywiście głównie po mieście lub krótkie przejazdy drogami podmiejskimi. Po zakończonej służbie, auto wraca do garażu, gdzie czeka ładowarka zasilana czystą, niedrogą lub nawet darmową energią (np. fotowoltaika). Brzmi idealnie, prawda? Czy nierealnie?

Raczej nie, bowiem w wielu krajach taki scenariusz nie jest niczym niezwykłym. To mogłoby się sprawdzić nawet w Polsce, gdyby nie idiotyczne przepisy, biurokratyczne ściany czy koszty, na które nie mogą sobie pozwolić niektóre (a raczej niemal wszystkie) firmy. Nawet jeśli prąd do ładowania nie pochodzi z paneli fotowoltaicznych czy innych czystych źródeł, to i tak lokalnie takie auto nie emituje CO2, a dodatkowo może korzystać z miejskich przywilejów tj. darmowe parkowanie, wjazd do stref bezemisyjnych, jeżdżenie bus-pasami itp. Kolejne zalety! Do tego komfortowa jazda w ciszy, świetna dynamika i prostszy oraz tańszy serwis.

Nie chcę tutaj narzekać na naszą codzienność, bowiem nie o to w tym tekście chodzi. Chcę natomiast podkreślić, że to nie samochód jest zły, bowiem elektryczny, kompaktowy dostawczak to świetny pomysł (auto rodzinne – już niekoniecznie), ale okoliczności mu nie sprzyjają. Mniejsza o to, poznajmy to auto bliżej.

Co napędza naszego e-Partnera?

Pod maską bez niespodzianek. Malkontenci mogą nawet marudzić: „No nie, znów to samo?”. A i owszem. Do napędu służy 136-konny napęd elektryczny, znany z naręcza modeli koncernu Stellantis np. e-208, Corsy-e, e-Berlingo itp. Pod względem dynamiki i kultury jazdy jest jak najbardziej OK, ale już wielokrotnie wspominałem, że napęd elektryczny ocenia się przez pryzmat całości, a ta jest raczej przeciętna. Akumulator o pojemności 50 kWh wespół z dość przeciętnie opracowanym systemem zarządzania energią daje w rezultacie mało imponujący zasięg.

Zdaniem producenta jest to nawet 278 km, ale raczej „na pusto” i w bardzo sprzyjających warunkach. Przy zużyciu energii na poziomie 20-22 kWh/100 km będzie to raczej około 200 kilometrów, ale w warunkach miejskich i do wspomnianych wcześniej zadań – jest w sam raz. Można na to narzekać przy aucie, które teoretycznie ma uchodzić za rodzinne (vide e-Berlingo), ale nie w kompaktowym, elektrycznym dostawczaku, którego żywiołem jest miasto. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 11,2 sekundy, ale ważniejsza jest dynamika do 50-60 km/h, a ta, jak to w elektryku, jest świetna. Prędkość maksymalna to 130 km/h.

Peugeot e-Partner. Praktycznie i pojemnie

Pomijając napęd, testowany przeze mnie e-Partner to niemal kopia tradycyjnej odmiany spalinowej, ale w wyższej wersji wyposażenia – Premium. Kabina jest przestronna, zmieszczą się w niej trzy osoby, a stylistyka i układ deski rozdzielczej nawiązują do innych osobowych Peugeotów. Mówię o układzie i-Cockpit, czyli małej kierownicy umieszczonej nisko i panelu zegarów nad jej wieńcem. Mnie to bardzo pasuje, ale tradycjonaliści mogą na początku narzekać. Oprócz tego sporo schowków, półek i uchwytów – jest praktycznie.

Peugeot e-partner paka

Peugeot e-partner boczne drzwi

Doceniam pomysł wirtualnego lusterka, które mocno pomaga podczas manewrowania i daje namiastkę tego tradycyjnego, ale jakość wykonania, a raczej wyświetlanego obrazu nie zachwyca. Ot, dobrze, że jest, ale mogli się bardziej postarać. Nie jest również specjalnie intuicyjne, a podczas cofania wolałbym, aby widok wyświetlał się na ekranie głównym. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Poza tym jest jak w aucie dostawczym. Twardo, trochę spartańsko, ale podczas jazdy zaskakująco przyjemnie i komfortowo.

Peugeot e-partner

Peugeot e-Partner.Ceny i wyposażenie

Ciągle nie mogą przeboleć tego, że za ograniczenia w zasięgu, mimo wszystko dokuczliwe i niekomfortowe, musimy jeszcze słono dopłacać. Testowana przez mnie odmiana standardowa o ładowności 800 kilogramów z podwójnymi drzwiami bocznymi to koszt ponad 120 000 netto. Za wersję Premium trzeba zapłacić ponad 130 000 złotych netto, a za odmianę Asphalt – 134 000 złotych netto. Co dokupimy dodatkowo?

  • Sygnalizator przeciążenia samochodu – 1000 PLN
  • Pakiet terenowy z trybami jazdy, wyższym o 30 mm zawieszeniem itp. – od 1270 do 3880 PLN
  • Pięć poduszek powietrznych – 1760 PLN
  • Pakiet miejski z czujnikami parkowania, radiem itp. – od 2010 do 3760 PLN
  • Pakiet Flank Guard oraz Peugeot Connect Nav DAB – 5510 PLN

To tylko wybrane pozycje z bardzo obszernej listy dodatków i opcji, więc cena końcowa, w zależności od preferencji, może być zdecydowanie wyższa.

Podsumowanie

Peugeot e-Partner sam w sobie jest ciekawą propozycją dla firm, które mają infrastrukturę i będą w stanie wykorzystać pełen potencjał tego pojazdu. A w odpowiednich rękach może to być naprawdę wydajny wół roboczy, który może dość szybko na siebie zarabiać. Niestety jest problem – wysoka cena i marna infrastruktura. Jeśli kogoś stać na takie auto i jego obsługę, na cenę i problemy nie będzie zwracał uwagi.