Ford Transit City to nowy poważny gracz na rynku elektrycznych dostawczaków. Czy spalinowa konkurencja ma się czego bać?

  • 07.04.2026
  • Nowydostawczy.pl
Ford Transit City

Historia Forda Transita to niemal sześćdziesiąt lat ewolucji, która z rzemieślniczego furgonu stała się fundamentem europejskiego transportu i nierzadko pierwszym wyborem firm. W ostatnim czasie na rynku zadebiutowało nowe dziecko dywizji Ford Pro – Transit City. Amerykański producent stworzył narzędzie pracy, które ma być maksymalnie proste i tanie w eksploatacji, zwłaszcza w dobie coraz powszechniejszych Stref Czystego Transportu (SCT).

Nowy Ford Transit City jest owocem strategicznego sojuszu z chińskim gigantem JMC, który – co ciekawe – już od 1997 roku współpracuje z Ford Motor Company, tworząc własną wersję klasycznego Forda Transita. Chińskie przedsiębiorstwo możemy także kojarzyć z niechlubnie słynnym SUV-em Landwind, sprzedawanym od 2005 roku na europejskim rynku, który był także pierwszym chińskim autem eksportowanym do Europy. Model ten, oprócz rychłego upadku na naszym rynku mógł “pochwalić się” także kontrowersyjnymi testami zderzeniowymi EuroNCAP, zgodnie z którymi życie i zdrowie kierowcy byłoby zagrożone już przy prędkości 64 km/h.

/Jednak dzisiejsza współpraca z chińskim gigantem jest już całkowicie nowym rozdziałem motoryzacyjnym, a sam Ford nie ukrywa, że w praktyce nowy Transit City jest bliźniakiem chińskiego JMC Touring. Mimo swojego chińskiego rodowodu, debiutant – od projektu wnętrza po kalibrację systemów bezpieczeństwa – powstaje za sprawą europejskich inżynierów.

Ford stawia wszystko na jedną kartę

Ku zaskoczeniu wielu kierowców, Ford postanowił postawić na radykalny krok maksymalnego uproszczenia swojej oferty. Nowy Transit City oferuje obecnie jedną, bogatą wersję wyposażenia oraz jeden układ napędowy.

Ford Transit City tył

Niemal od razu w głowie pojawi się nam pytanie: dlaczego? Ponieważ w realiach miejskiej eksploatacji najważniejszy dla przedsiębiorców jest Całkowity Koszt Posiadania (TCO). Ford przeanalizował dane z tysięcy skomunikowanych pojazdów, co przyniosło jeden, najważniejszy wniosek – 90% miejskich dostawczaków przejeżdża mniej niż 110 km dziennie. Maksymalne uproszczenie oferty debiutanta ma zatem za zadanie zoptymalizować produkcję, a tym samym obniżyć próg wejścia w świat elektromobilności dla małych i średnich przedsiębiorstw, które do tej pory z dystansem patrzyły na wysokie ceny zakupu dostawczego elektryka. Co ciekawe, elektryczny Transit City ma oferować mniejsze o 40% koszty serwisowe względem dostawczaków z silnikiem diesla.

Architektura stworzona dla miasta – dane techniczne

W nowym Transicie City inżynierowie zrezygnowali z kompromisów typowych dla uniwersalnych dostawczaków, stawiając na architekturę stworzoną dla specyficznych wyzwań europejskich miast. Fundamentem gamy jest wariant L1H1 Van, którzy przy długości całkowitej 4985 mm, szerokości 1885 mm (2258 z lusterkami), wysokości 1991 mm oraz rozstawie osi 3060 mm oferuje łatwość manewrowania w ciasnych centrach miast.

Ford Transit City

Kompaktowa sylwetka absolutnie nie przełożyła się na pogorszenie ergonomii i użyteczności dostawczaka. Przestrzeń ładunkowa o objętości 6,4 m3 (5,75 m3 według rygorystycznej normy VDA) pozwala na transport trzech europalet. Ważna jest także szerokość między nadkolami wynosząca 1300 mm, co w połączeniu z całkowitą szerokością ładowni 1740 mm daje ogromną swobodę aranżacji towaru. Dostęp do paki ułatwiają drzwi boczne o szerokości 1164 mm i wysokości 1397 mm oraz tylne drzwi o szerokości 1593 mm.

Dla firm, dla których priorytetem jest objętość, przygotowano wariant L2H2 Van. W tym przypadku długość dostawczaka wzrasta do 5285 mm, a rozstaw osi do 3360 mm, co pozwala na wygospodarowanie aż 8,5 m3 przestrzeni (7,48 m3 według VDA). Wersja ta została stworzona do przewozu przedmiotów o dużych gabarytach – maksymalna wysokość wnętrza wynosi aż 1746 mm, a długość podłogi mierzona do przegrody wynosi 3070 mm. Dla kurierów miejskich ułatwieniem będzie niski próg załadunku w obu wersjach Transita City, ponieważ jest on zawieszony na poziomie 550-552 mm, co drastycznie zmniejsza obciążenie fizyczne kierowców.

Odosobnionym przypadkiem jest podwozie z kabiną, które stanowi fundament pod specjalistyczne konwersje. Ford wykorzystał swoje doświadczenia z modelu E-Transit, optymalizując rozmieszczenie otworów pod śruby i ujednolicając złącza elektryczne. Wyznaczono tu nawet specjalne “strefy bez wiercenia”, które pozwalają na błyskawiczny montaż chłodni, wywrotek czy lawet. Przy dopuszczalnej masie całkowitej 3270 kg, wersja ta oferuje rekordową ładowność wynoszącą 1600 kg.

Ford Transit City tył

Każdy furgon Transit City wyposażony jest także w:

  • wytrzymałą wykładzinę podłogi
  • odporną na uszkodzenia mechaniczne
  • wykończenie wnętrza do połowy wysokości, chroniące blachy przed wgnieceniami od środka
  • punkty mocowania ładunku, rozmieszczone w taki sposób, aby zabezpieczenie towaru było intuicyjne i maksymalnie szybkie.

Porównajmy teraz wszystkie dostępne wersje nowego Forda Transit City:

Parametr Van L1H1 Van L2H2 Podwozie z kabiną
Długość całkowita (mm) 4985 5285 5200
Rozstaw osi (mm) 3060 3360 3360
Zwis przedni/tylny (mm) 810/1115 810/1115 810/1030
Maksymalna objętość ładunkowa (m³) 6,4 8,5
Maksymalna długość ładowni przy podłodze (mm) 2770 3070
Wysokość wewnątrz podłoga-dach (mm) 1456 1746
Szerokość między nadkolami (mm) 1300 1300
Wysokość otworu tylnych drzwi (mm) 1330 1620
Maksymalna ładowność (kg) 1085 1275 1600
Maksymalna masa całkowita (kg) 3000 3270 3270

Elektryczna kurierka – baterie LFP i 254 km zasięgu

Pod maską Transita City nie znajdziemy jednostek wysokoprężnych, a silnik elektryczny o mocy 110 kW (150 KM) napędzający przednią oś. Taka konfiguracja oprócz ciszy i płynności jazdy zapewnia także ogromny moment obrotowy dostępny od najniższych obrotów, co ułatwia ruszanie w pełni obciążonym furgonem spod świateł. Inżynierowie Forda, bazując na opiniach kierowców większego E-Transita, dopracowali tryb jazdy one-pedal. Pozwala on na niemal całkowite zatrzymanie dostawczaka bez dotykania pedału hamulca, co redukuje zmęczenie kierowcy i minimalizuje zużycie klocków hamulcowych.

Energia dostawczaka magazynowana jest w akumulatorze o pojemności 56 kWh. Wybór technologii LFP (litowo-żelazowo-fosforanowej), dostarczanej przez chińskiego giganta bateryjnego CATL była związana z kwestiami czysto-finansowymi. Ogniwa te pozbawione są drogich metali rzadkich, w tym kobaltu czy niklu, co oczywiście przełożyło się na niższą cenę zakupu auta. Chemia LFP charakteryzuje się także wyjątkową trwałością i odpornością na regularne ładowanie do 100% oraz częste sesje z wykorzystaniem szybkich ładowarek prądu stałego (DC). Choć zasięg 254 km w cyklu mieszanym WLTP dla wersji L1H1 może wydawać się skromny, według badań Forda jest to wartość wystarczająca dla klasycznej kurierki Stop&Go. Większa bateria z perspektywy klienta byłaby ekonomicznie nieuzasadniona, ponieważ zwiększałaby masę własną dostawczaka i ograniczała jego ładowność.

Ford Transit City wnętrze

Transit City obsługuje moc ładowania na poziomie 67 kW, co pozwala na uzupełnienie energii z 10 do 80% w zaledwie 30 minut. Po 10-minutowym postoju przy szybkiej ładowarce DC możemy już odzyskać około 50 km. W bazie firmy trójfazowa ładowarka pokładowa AC o mocy 11 kW pozwala na pełne naładowanie akumulatora (10-100%) w 5,2 godziny, co może być świetną opcją na tańsze – choć dłuższe – uzupełnienie energii w nocy na intensywny poranek.

Przejście na napęd elektryczny w Transicie City to nie tylko oszczędność na paliwie. Ford deklaruje, że mniejsza liczba części ruchomych i uproszczona konstrukcja układu napędowego może przełożyć się na obniżenie kosztów serwisowych o około 40% w porównaniu do diesla.

Standard bez gwiazdek i dopłat

W kabinie Transita City Ford realizuje strategię “wszystko w cenie”. Centralnym punktem kokpitu jest horyzontalnie ustawiony ekran dotykowy o przekątnej 12,3 cala. Współpracuje on z najnowszym systemem Ford SYNC 4, który dzięki wbudowanemu modemowi 5G pozwala na korzystanie z zaawansowanych funkcji sztucznej inteligencji oraz błyskawiczną nawigacji. System ten oferuje również bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto.

Aby maksymalnie usprawnić pracę kuriera, który nierzadko musi wsiadać i wysiadać z auta nawet 200 razy dziennie, standardem jest system bezkluczykowego uruchamiania silnika oraz automatyczna klimatyzacja. Przemyślanym rozwiązaniem jest także podgrzewany fotel kierowcy, który tym razem nie jest luksusem, a elementem bazowej specyfikacji. Rozwiązanie to oczywiście pozwala także na optymalizację kosztów – ogrzewanie fotela jest bardziej efektywne i mniej energochłonne niż próba nagrzania całej kabiny przy ciągle otwieranych drzwiach, co przekłada się także na zachowanie większego zasięgu zimą.

W kwestii bezpieczeństwa Ford Transit City oferuje pełen zestaw systemów ADAS, gdzie w standardzie znajdziemy:

  • Układ automatycznego hamowania awaryjnego (AEB)
  • Tempomat adaptacyjny
  • System kamer z kamerą cofania oraz czujnikami parkowania z przodu i z tyłu
  • System ostrzegania o opuszczeniu pasa ruchu.

Środowisko Transita City zostało również fabrycznie przygotowane do integracji z systemem Ford Pro Telematics. Dzięki temu menedżerowie flot otrzymują w czasie rzeczywistym dostęp do lokalizacji, prędkości pojazdu oraz poziomu naładowania akumulatora i stanu technicznego podzespołów.

Trwałość i wsparcie Ford Pro

Ford jest wyjątkowo pewny swojego debiutanta. Model ten został poddany cyklowi ekstremalnych testów, odtwarzających 10 lat intensywnej eksploatacji oraz przebiegowi 240 000 km. Dodatkowo amerykański producent oferuje 8-letnią gwarancję na układ wysokiego napięcia do przebiegu 160 000 km, która obejmuje zarówno awarie podzespołów, jak i ochronę przed nadmierną utratą pojemności akumulatora. Kierowcy otrzymują również dostęp do Ford Pro Service, obejmującego 800 centrów serwisowych w Europie i flotę 500 samochodów serwisu mobilnego, co ma zminimalizować przestoje firm do absolutnego minimum.

Jak Ford Transit City wypada na tle konkurentów?

Ford Transit City nie ma obecnie łatwego zadania na rynku aut użytkowych. Najgroźniejszym jego rywalem pozostaje nowe Renault Trafic Van E-Tech Electric. Francuzi jako pierwsi w tym segmencie zastosowali architekturę 800V, która dotychczas była zarezerwowana głównie dla aut osobowych. Przekłada się to na ładowanie akumulatora z poziomu 15 do 80% w zaledwie 20 minut, co w praktyce oznacza odzyskanie około 260 km zasięgu podczas krótkiego postoju. Renault oferuje także mocniejszy silnik (204 KM, 345 Nm) oraz dwa warianty baterii, z których większa NMC zapewnia do 450 km zasięgu według cyklu WLTP. Zauważmy jednak przy tym, że jego cena zaczyna się od około 197 500 zł netto.

Po drugiej stronie możemy znaleźć Kię PV5, czyli absolutną sensację rynkową i zdobywcę tytułu International Van of the Year 2026. Koreański dostawczak, zbudowany na dedykowanej elektrycznej platformie E-GMP.S wprowadził rewolucyjny system Easy Swap. Dzięki wymiennym modułom nadwozia auto może być rano furgonem dostawczym, a po południu pojazdem rodzinnym. Kia PV5 dysponuje akumulatorami o pojemności 51,5 kWh oraz 71,2 kWh, a jej wydajność potwierdzona została wpisem do Księgi Rekordów Guinnessa. W pełni obciążona wersja Cargo zdołała pokonać aż 693,38 km na jednym ładowaniu w realnym ruchu drogowym. Kia oferuje także funkcje V2L i V2G, pozwalające na zasilanie zewnętrznych urządzeń elektrycznych bezpośrednio z paki.

Wewnętrzna rywalizacja – budżetowy Transit City czy wszechstronny Transit Custom?

Najciekawiej zapowiada się natomiast pojedynek wewnątrz salonów Forda. E-Transit Custom wkroczył w rok modelowy 2026 po imponującym “cyfrowym liftingu”. Dzięki optymalizacji oprogramowania Ford uwolnił dodatkowe 7 kWh pojemności netto z akumulatora, zwiększając ją do 71 kWh, co przekłada się na zasięg rzędu 380 km według cyklu WLTP. Inżynierowie poprawili także krzywą ładowania – mimo większej baterii, postój na stacji DC skrócił się o 14 minut i wynosi obecnie 25 minut. To stawia Customa w roli długodystansowca, podczas gdy Transit City pozostaje świetną opcją do operowania w obrębach aglomeracji.

Custom to także propozycja znacznie bardziej prestiżowa i zaawansowana mechanicznie. Oferuje inteligentny napęd AWD, realizowany przez dwa niezależne silniki elektryczne, co generuje moment obrotowy na poziomie 630 Nm. Konfiguracja ta, dostępna w wariantach o mocy 218 KM oraz 286 KM (MS-RT) pozwala na holowanie przyczepy o masie do 2300 kg. Custom dysponuje również szeregiem innowacji ułatwiających codzienną pracę, w tym Mobile Office ze składaną kierownicą tworzącą stolik, system Delivery Assist, który automatycznie zamyka okna i włącza światła awaryjne przy każdym postoju, oraz gniazda ProPower Onboard o mocy 2,3 kW, które mogą zasilać elektronarzędzia bezpośrednio z akumulatora trakcyjnego.

W ostatecznym rozrachunku te dwa modele przeznaczone są do zupełnie różnych zadań. E-Transit Custom to dostawczak do wszystkiego – od holowania ciężkich maszyn, przez jazdę po trudnym terenie, aż po klasyczną kurierkę miejską. Transit City ma natomiast jedną, sprecyzowaną misję – ma być najtańszym biletem wstępu do elektromobilności i najbardziej efektywnym ekonomicznie sposobem na dostarczanie paczek w mieście.

Podsumowanie

Ford Transit City to dostawczak, który z pewnością nie jest najlepszy we wszystkim – ale też wcale nie musi. Nie uciągnie 2-tonowej przyczepy jak Renault, nie będzie wszechstronny jak Kia i nie przejedzie 400 km na jednym ładowaniu jak Custom. Ale dzięki prostej konstrukcji ogniw LFP, niskim kosztom serwisowania oraz kompletnym wyposażeniu w standardzie przy zachowaniu niższej ceny ma szansę stać się ulubieńcem menedżerów flot miejskich.

Zamówienia na nowego Forda Transita City ruszą w drugim kwartale 2026 roku. Wiele wskazuje jednak na to, że amerykański producent właśnie znalazł sposób, aby uderzyć w spalinową konkurencję tam, gdzie boli najbardziej – w całkowitym koszcie posiadania. Transit City może być zatem świetnym wyborem auta dostawczego dla klasycznej kurierki miejskiej, zwłaszcza dla tych, którzy nie tylko chcą zoptymalizować swoje koszty, ale chcą również dostosować swoją flotę do Stref Czystego Transportu.