Elektryczny dostawczak w firmie kurierskiej – realny zasięg zimą z pełnym załadunkiem
- 21.01.2026
- Nowydostawczy.pl
Elektryczne auta dostawcze pojawiają się we flotach firm kurierskich coraz częściej. Taki wybór podyktowany jest nie tylko rygorystycznymi obostrzeniami dotyczącymi środowiska, ale także aspektami związanymi z oszczędnością. Na zakup aut dostawczych elektrycznych można też uzyskać dość wysokie dotacje. Elektryczne dostawczaki umożliwiają także wjazd do miejskich stref czystego transportu. Pojawia się jednak dość ważne pytanie: jaki jest realny zasięg elektrycznego dostawczaka zimą, kiedy pojazd pracuje w trybie intensywnym i jest w pełni załadowany? Sprawdź, co warto wiedzieć na ten temat i jak zadbać o możliwie największy zasięg elektrycznego dostawczaka.
Dlaczego elektryczne auta dostawcze są tak popularne wśród firm kurierskich?
Choć wzrost zainteresowania dostawczymi autami elektrycznymi można dostrzec w ostatnich latach w wielu branżach, wśród firm kurierskich jest on wyjątkowo duży, co nie jest przypadkowe. Na taki stan rzeczy nakłada się kilka aspektów, spośród których najistotniejsze to:
- wzrost kosztów serwisowych aut napędzanych paliwem i diesli oraz wysokie ceny samego paliwa,
- coraz ostrzejsze regulacje w zakresie przepisów środowiskowych, szczególnie w miastach,
- rosnąca presja ze strony platform e-commerce, a także korporacji ESG,
- nieustanna potrzeba optymalizowania kosztów na drodze ostatniej mili.
Branża kurierska funkcjonuje głównie w środowisku miejskim, gdzie charakterystyczne są krótkie trasy, a także niskie prędkości. To również potrzeba dokonywania częstych postojów, a dzienny średni przebieg zazwyczaj mieści się w przedziale od 120 do 200 km. Biorąc pod uwagę te aspekty, elektryczne auta dostawcze idealnie sprawdzają się w tym przypadku.
Niestety w praktyce kurierzy napotykają na wiele problemów, które szczególnie dokuczliwe stają się zimą, kiedy auta dostawcze poruszają się z pełnym załadunkiem i pod presją terminów.
Rzeczywistość branży kurierskiej a zasięg WLTP – skąd biorą się tak duże rozbieżności?
Producenci elektrycznych aut dostawczych w katalogach oferowanych pojazdów prezentują zasięg WLTP, który stanowi wynik testów laboratoryjnych. Niestety, prezentowane dane są efektem pomiarów, które odbywają się w temperaturach dodatnich i w kontrolowanych warunkach. Zakłada się w nich również płynny ruch i nie uwzględnia intensywnej eksploatacji pojazdu. Nie dochodzi także do symulowania różnych niekontrolowanych wydarzeń na drodze, stylu jazdy kierowcy i wielu postojów.
Tymczasem w realiach drogowych uzyskanie takiego laboratoryjnego zasięgu jest niemal niemożliwe. Codzienna praca kuriera to dziesiątki, a niekiedy także setki pokonywania krótkich odcinków trasy. To również ciągłe wsiadanie i wysiadanie z auta oraz ruszanie i zatrzymywanie pojazdu. Podczas standardowej pracy kuriera często też otwierane są drzwi, co powoduje wychładzanie kabiny, szczególnie zimą. Auto dynamicznie rusza spod świateł i ramp i intensywnie przemieszcza się w specyficznym ruchu miejskim.
Każdy z wymienionych charakterystycznych elementów pracy kuriera wywołuje mikrozużycie energii. W skali całego roboczego dnia potrafi to zabrać nawet do 40% zasięgu deklarowanego w katalogu producenta pojazdu. Dlatego też elektryczne auto dostawcze z zasięgiem na poziomie np. 350 km często posiada realny zasięg w okolicach 200 km, a różnica tego typu ma ogromne znaczenie dla logistyki firmy i planowania codziennych tras.
Elektryczne auta dostawcze – dlaczego zima jest największym wrogiem realnego zasięgu?
Realia zimowe oddziałują na flotę elektryczną w charakterystyczny sposób i na kilku poziomach naraz. Przede wszystkim trzeba zwrócić tu uwagę na spadek efektywności baterii, ogrzewanie kabiny oraz przestrzeni ładunkowej, a także postoje z włączonym zapłonem.
Spadek efektywności baterii
Akumulatory i umieszczone w nich ogniwa litowo-jonowe tracą na wydajności w niskich temperaturach. System odpowiedzialny za zarządzanie energią zimą ogranicza dostęp do części pojemności. Dochodzi również do podnoszenia rezerw ochronnych. W warunkach zimowych zużywa się też znacznie więcej energii na podgrzewanie baterii.
Konieczność ogrzewania kabiny i przestrzeni ładunkowej
W odróżnieniu od aut dostawczych typu diesel samochody elektryczne nie zawierają ciepła w standardowym pakiecie. Każdy poziom ogrzewania kabiny to realny pobór energii czerpanej z baterii. Ogrzewania kabiny nie ułatwia też częste wychodzenie kuriera z pojazdu oraz praca przy otwartych drzwiach. Kierowca spędza też wiele godzin w pojeździe. Ogrzewanie elektrycznych aut dostawczych w okresie zimowym staje się jednym z głównych powodów spadku realnego zasięgu.
Duża liczba postojów z włączonym zapłonem
Podczas postoju przy rampach, a także w korkach czy w strefach dostaw auto dostawcze zużywa energię nawet wtedy, kiedy stoi. Zimą efekt ten się nasila. Praktycznie zatem zimą firmy kurierskie powinny zakładać, że zasięg względem warunków letnich zmniejszy się o co najmniej 20 do 30%.
Elektryczne auta dostawcze a WLTP, realny zasięg latem i zimą
Aby lepiej zobrazować i porównać kwestie zasięgu elektrycznych samochodów dostawczych w odniesieniu do danych podawanych przez producentów i realiów drogowych latem i zimą, warto zapoznać się z zestawieniem danych z poniższej tabeli. Znajduje się w niej porównanie zasięgów pięciu najczęściej wybieranych obecnie elektrycznych dostawczaków w branży kurierskiej.
| Model pojazdu | Zasięg WLTP | Realny zasięg latem (załadunek, miejski styl jazdy) | Realny zasięg zimą (pełny załadunek) |
|---|---|---|---|
| Renault Kangoo E-Tech Electric | 300 km | 210–240 km (-20 do -30%) | 150–180 km (40-45%) |
| Peugeot e-Expert (75 kWh) | 350 km | 245–280 km | 180–210 km |
| Citroën ë-Dispatch / e-Expert (średnia klasa) | 330–350 km | 230–270 km | 170–210 km |
| Mercedes-Benz eSprinter (duża bateria) | 330–380 km | 230–270 km | 160–220 km |
| VW e-Crafter / podobne duże elektryki | 300–330 km | 210–250 km | 150–200 km |
Wpływ pełnego załadunku na realne zużycie energii
Zaawansowana logistyka i dobra organizacja pracy powodują, że w firmach kurierskich auta dostawcze niemal zawsze pracują przy prawie maksymalnej ładowności. Ponadto często zdarza się, że masa jest rozłożona nierównomiernie i często zmienia się w trakcie dnia. Obejmuje też ciężkie paczki zbiorcze. Jednocześnie każdy dodatkowy kilogram załadunku to większe zużycie energii podczas ruszania pojazdu oraz dłuższe fazy przyspieszania auta. Powoduje to również wyższe zapotrzebowanie energetyczne na wszelkich podjazdach.
Kwestie te są znacznie bardziej odczuwalne w elektrycznych dostawczakach niż w dieslach. Jest tak dlatego, że energia pochodzi bezpośrednio z baterii. Nie ma też żadnej rezerwy w postaci łatwego tankowania. Natomiast każdy błąd planistyczny można tutaj dostrzec niemal od razu. Dla dyspozytorów w przypadku elektrycznych samochodów dostawczych podstawą staje się fakt, że ładowność i zasięg muszą być planowane wspólnie.
Jak styl jazdy kuriera wpływa na zasięg elektrycznego auta dostawczego?
Co prawda napęd elektryczny sprzyja jeździe w sposób płynny. Jednak podczas jazdy po mieście, a także w związku z realiami pracy kurierskiej często zdarzają się dynamiczne przyspieszenia, jazda pod presją czasu, a także nadrabianie powstałych opóźnień. Nie bez znaczenia jest też agresywny styl jazdy indywidualnych osób. Aspekty te potrafią skrócić zasięg nawet o 10 do 15% dziennie.
Dlatego też firmy kurierskie, które decydują się na wprowadzenie elektrycznych samochodów dostawczych, coraz częściej decydują się na szkolenia kierowców z zakresu eco-drivingu, a także wprowadzają różnego rodzaju aplikacje i narzędzia telemetryczne. Skutecznym rozwiązaniem jest także premiowanie efektywności energetycznej oraz monitoring stylu jazdy. Okazuje się, że nie tylko wysoka liczba doręczeń przekłada się na efektywność firmy kurierskiej.
Planowanie tras w okresie zimowym – co powinno stanowić priorytet?
Sam realny zasięg na dość niskim poziomie nie stanowi dla floty firmy kurierskiej największego zagrożenia. Prawdziwym niebezpieczeństwem jest brak marginesu bezpieczeństwa, a zima, jak doskonale wiemy, potrafi zaskoczyć pod wieloma względami. Codzienne plany dostawców i kurierów mogą pokrzyżować nagłe spadki temperatury, objazdy i korki, awarie ładowarek i kolejki czy dłuższe postoje.
Dlatego też tak ważne jest, aby w trakcie planowania tras zimą w firmach kurierskich, nie tworzyć harmonogramów na styk. Może to stanowić ogromny błąd strategiczny. W takich sytuacjach w okresie zimowym często zdarza się potrzeba awaryjnego ładowania, a opóźnienia są na porządku dziennym. To również znaczny chaos operacyjny, niepotrzebny stres kierowców i rozbieżności w deklarowanym czasie dostawy, które siłą rzeczy w kilku przypadkach muszą być przełożone na kolejny dzień.
Aby uniknąć podobnych problemów, zimą dla elektrycznych samochodów dostawczych o zasięgu wynoszącym przykładowo 200 km, bezpiecznie będzie planować trasę na odległość 140 do 160 km. W okresie zimowym średni zasięg może być nawet o 30% mniejszy niż latem. Taki też margines dobrze będzie uwzględnić w harmonogramie. Ponadto nawet wtedy, gdy nie zakładamy ładowania auta dostawczego w trakcie dnia, warto tak zaplanować trasę, aby uwzględnić awaryjne punkty ładowania jako alternatywę.
W przypadku realizowania dostaw w zatłoczonych, większych miastach dobrze jest też sprawdzić, gdzie planowane są objazdy i ewentualne remonty oraz postarać się unikać takich odcinków. To samo dotyczy odcinków, gdzie najczęściej są korki. Stanie w ruchu z włączonym ogrzewaniem znacznie wpływa na zmniejszenie realnego zasięgu. Ważne jest też, aby dopasować trasę do przewożonego ładunku. Im cięższe auto, tym więcej zużyje energii. Istotna dla zasięgu jest też kolejność doręczeń. Zadbaj o to, aby najdalsze punkty w planie dostaw na dany dzień zrealizować możliwie w pierwszej kolejności, kiedy bateria jest jeszcze naładowana.